Witam serdecznie,
to mój pierwszy post na tym forum i z góry dziękuję za radę...
Jak w temacie: mam problem z Zarządem Wspólnoty, któremu trudno zaakceptować moją antenę CB na dachu.
Wspólnota powstała 3 lata temu. Zgodę na montaż anteny miałem od wcześniejszej "komunalnej" administracji (antena stoi kilkanaście lat).
Obecna administracja nie miała w tym temacie żadnych dokumentów.
Ja też nie występowałem do wspólnoty "o zgodę na montaż", bo nic nowego nie montowałem. i teraz Zarząd zarzuca mi, że nic nie robiłemm, nie występowałem w sprawie "uregulowania" mojej anteny na dachu, że zmienił się właściciel budynku i powinienem wystąpić do zarządu o zgodę.
(Dla mnie to trochę paradoks, bo teraz sam jestem współwłaścicielem; i nie rozumiem, po co mam występować o zgodę na montaż czegoś, co już dawno jest zamontowane).
We wrześniu dostałem kolejne pismo, że jak nie usunę anteny, to zostanie wynajęta firma, która usunie ją na mój koszt.
Odpowiedziałem, że nie zgadzam się z taką decyzją, antena stoi zgodnie z prawem i nie stwarza zagrożenia, i poprosiłem o podstawę prawną tej decyzji.
Dostałem odpowiedź, żebym przedstawił dokumenty stwierdzające, że antena nie stwarza zagrożenia i na jakiej podstawie antena stoi na dachu.
Odpowiedziałem certyfikatem CE urządzenia i od kogo otrzymałem zgodę na montaż, i dopisałem, że chciałbym ustalić opłatę za zajmowaną powierzchnię wspólną (wcześniej nie ponosiłem żadnej odpłatności i umowy też nie miałem, tylko zgodę na montaż), i że nie rozumiem skąd ten opór i brak współpracy ze strony zarządu wspólnoty.
Na to z kolei dostałem odpowiedź, że "po przeanalizowaniu moich pism i zażalenia pani X. na zakłócenia w TV, które wprowadza moja antena..." oraz zaciągnięcia opinii ŁOTG/TZK i Urzędu Komunikacji Elektronowej (!), Zarząd Wspólnoty nie wyraża zgody na pozostawienie anteny i żąda natychmiastowego jej usunięcia... a jak nie, to droga sądowa.
Nie wiem, czy tak można, ale widać można:
- informacje o zażaleniu były przede mną ukrywane (pytałem w międzyczasie przedstawiciela Zarządu jaki jest powód, że nie chcą się zgodzić na antenę i dowiedziałem się, że jakiś powód jest, ale nie powie mi jaki - wtedy już wiedział o zażaleniu ;)
- zażalenie ma późniejszą datę niż pierwsze żądanie usunięcia anteny ;)
- nie ma żadnych "pisanych" opinii nt. zakłóceń wprowadzanych przez antenę
- antena praktycznie nie jest użytkowana, a wprowadza zakłócenia w TV nawet kilka pięter w pionie pod nią! ;)
Dla mnie to wszystko bardzo grubymi nićmi szyte i wynika najprawdopodobniej z obecności nowopostawionej obok anteny telefonii komórkowej

(opłaty za użytkowanie, może druga antena na miejscu mojej, a może wzajemne szkodzenie sobie anten).
Już odpowiedziałem na ostatnie pismo. Poprosiłem w nim o
- wyjaśnienie procedur, jakimi kieruje się zarząd wyjaśniając powyższe zażalenie,
- o przedstawienie opinii, na podstawie których wykluczono inne źródła zakłóceń TV i stwierdzono, że to moja antena wprowadza zakłócenia.
- napisałem, że mam prawo do współkorzystania z nieruchomości zgodnie z jej przeznaczeniem (art. 12ust1)
- napisałem, że uzasadnienie ma sprawiać jedynie "pozór obiektywnego postępowania"
- uznałem żądanie za bezzasadne, gdyż przekracza zwykły zarząd nieruchomością wspólną (art. 22ust2 - czy na pewno?).
To jeszcze inne zabarwienie tej sytuacji:
Większą część roku przebywam za granicą, więc chciałem ustalić telefonicznie wysokość opłat za zajmowaną powierzchnię - nie udało się. Musiałem przyjechać.
Przyjechałem: w rozmowie osobistej nie było opcji "ile" - jedynie, że mam zdjąć antenę i mogę ją sobie postawić na balkonie. Ja na to, że gdy antena była na balkonie, to były zakłócenia u sąsiadki piętro wyżej. Zarząd, że "no to co - niech będzie" (mam to nagrane!). Potem było już ostro: że ja nie zdejmę i na jakiej podstawie żądają zdjęcia, oni, że sami zdejmą, bo "Zarząd rządzi" (też mam nagrane!), ja, że będę czekał z policją... ech
a potem zaczęły się pisma, o których było wcześniej.
Może ktoś mi podpowie, co tu zrobić? czy prawnie mam rację? czy poczekać na wezwanie do sądu, czy może już teraz poszukać prawnika? czy może napisać do wszystkich sąsiadów info o jakości "rządzenia" Zarządu...
co o tym myślicie?
pzdr,
pawel