magdusia113 pisze:
W 2006 roku wykupywałam mieszkanie na poddaszu, po sprawdzeniu przez urząd i rzeczoznawcę metraża mieszkania okazało się, że w mieszkaniu został kiedyś policzony źle metraż - ogólnie czynsz i wszystko było liczone od 47 m2, a zgodnie z zasadą liczenia skosów jest 30 m2,
Po prostu czynsz był wyliczany wg innej normy, a obmiar przy sprzedaży zrobiono wg innej normy.
magdusia113 pisze:
w związku z brakiem 17 m2, urząd dodał nam do mieszkania część strychu - 13 m2 i piwnicę 4m2.
Gmina sprzedała Wam mieszkanie wraz pomieszczeniami przynależnymi: częścią strychu i piwnicą.
Co jest napisane na temat strychu w Twoim akcie notarialnym? Zajrzyj tam proszę.Czy powierzchnia tego strychu została uwzględniona przy wyliczeniu udziałów?
Dziwi mnie, że Twój strych był używany przez wszystkich i że sąsiadka nie godzi się na
na zagospodarowanie strychu. Może jednak wie, że ze strychem jest coś nie w porządku? Może ona pierwsza kupowała mieszkanie i wtedy strych był traktowany, jako część wspólna?
Czy Wasze mieszkanie zostało sprzedane jako pierwsze?
Jak rozumiem u Was są tylko trzy lokale?
magdusia113 pisze:
że możemy poprostu zrobić schody strychowe
Hm..to znaczy co? Z mieszkania? A co ze stropem? Nie zostanie naruszony?
magdusia113 pisze:
Czy w związku z tym, że to jest moja własność mogę zabudować swoją część bez zgody sąsiada?
Jeżeli to jest Twoja własność i nie będziesz ingerowała w części wspólne budynku, to zgoda sąsiadki nie jest potrzebna. Jeżeli zaś zakres robót będzie wymagał naruszenia konstrukcji części wspólnej, to będzie potrzebne pozwolenie na budowę i wtedy zgoda sąsiadki jest potrzebna. Ale gdyby złośliwie takiej zgody nie udzieliła, możecie wystąpić do sądu o rozstrzygnięcie. Jeżeli udowodnicie, że chcecie zagospodarować swoją własność zgodnie ze sztuką budowlaną to myślę , że sąd przyzna Wam rację a sąsiadkę może obciążyć kosztami postępowania. Wyrok sądu zastępuje zgodę sąsiadki.
Czy sąsiadka mówiła dlaczego jest taka "oporna"?